Szukaj
  • Bartek Białkowski

Dlaczego bijesz swoje (wewnętrzne) dziecko?


Przyznaję, tytuł może budzić oburzenie lub pewnego rodzaju bunt.


“Jak mogłabym/mógłbym uderzyć dziecko?!” - myślisz.


To prawda, wydaje się to być chorym pomysłem, pozbawionym jakichkolwiek zasad moralnych. Niestety muszę Cię rozczarować. Codziennie na świecie niezliczone liczby osób dopuszczają się nieświadomie tego czynu na porządku dziennym, a co gorsza proces znęcania się nad swoim wewnętrznym dzieckiem nie spotyka się z takim oporem i krytyką jak przemoc fizyczna czy psychiczna wobec dzieci klasyfikujących się w przedziale 1-18 lat.


Ostatnio miałem przyjemność rozmawiać z kolegą, który stwierdził, że ciągle ze sobą walczy. Opisywał swój stan jako ciągłą bitwę między tym kim chce być, a tym kim jest. Ganił się za swoje wszystkie słabości, lęki i niespełnione oczekiwania.


“Jestem wojownikiem! Muszę walczyć, na tym to właśnie polega, żeby walczyć ze swoimi słabościami, prawda?”


Coś w tym jest, archetyp wojownika, silnego i porywczego człowieka pozwala nam identyfikować się z tą waleczną częścią i zmusza nas do działania czynem lub słowem., Jednakże nie jest to droga akceptacji i zrozumienia. Sam jestem zwolennikiem tej postawy, kiedy chodzi o funkcjonowanie w świecie zewnętrznym, wywalczenie awansu, czy odpieranie ataku ze strony oprawcy. Rodzi się jednak pytanie, czy to nastawienie jest równie skuteczne kiedy kierujemy swoją uwagę do środa i próbujemy podjąć współpracę z samym sobą?


Postaram się teraz zobrazować parę sytuacji, które pomogą Ci lepiej zrozumieć jak działa bojowe nastawienie do samego siebie i do czego prowadzi, a ocenę pozostawiam Tobie.


1. Stoisz przed lustrem, masz właśnie kłaść się spać, jednak Twoją uwagę przyciąga opadający “wałek” na Twoim brzuchu, czujesz lekkie kłucie w klatce piersiowej, a bicie Twojego serca zaczyna przyspieszać. Zaczynasz czuć powoli narastającą złość na samego siebie. W Twojej głowie pojawiają się przeróżne myśli, które odzwierciedlają Twój stan:

“Musisz tyle żreć jak ostatnia świnia?”

“Inni jakoś mogą dobrze wyglądać, tylko ty jak zwykle musisz być gorszy”

“Nienawidzę tego brzucha, jest odrażający, to właśnie dlatego nie mogę nikogo poznać”


2. Na spotkaniu ze znajomymi, poznajesz dziewczynę, chcesz być jak najbardziej naturalny, chcesz wypaść jak najlepiej. Jednakże czym bardziej skupiasz się na tym jaki gest wykonać, co powiedzieć, im bardziej próbujesz “wejść w głowę” swojego rozmówcy, gubisz swoją naturalność. Reprezentujesz wyłącznie szereg znanych Ci schematów i przekonań na temat tego co należy zrobić i jakim należy być. Pojawiają się myśli:

“Czemu nie możesz się rozluźnić?!”

“Dlaczego to powiedziałeś idioto, to nie było ani trochę śmieszne”

“Teraz ma Cię na pewno za kompletnego kretyna…”


3. Twój przyjaciel opowiada o swoim sukcesie, słysząc o jego osiągnięciach, gratulujesz mu, a jednocześnie uruchamiasz w swojej głowie proces porównywania (porównywanie jest z pewnością złożonym temat, który zostanie poruszony w innym poście). Skurcz w okolicy żołądka przywołuje na myśl następujący dialog wewnętrzny:


“Wszystkim się udaje, tylko ja nie mogę nic porządnie zrobić”

“Dlaczego jestem taki słaby?!”

“Jestem przegrany, ZAWSZE muszę wypaść gorzej”


Zdaję sobie sprawę, że powyższe scenariusze mogą wyglądać inaczej u każdej z osób, mogą wydawać się również zbyt surowe, ale mam nadzieję, że załapałeś mój punkt widzenia. Zatem przejdźmy dalej.


Nie musisz brać tego co mówię na wiarę, zrób mały test. Kiedy zamkniesz oczy przytocz wspomnienie kiedy prowadziłeś ze sobą rozmowę w tonie osadzającym. Zauważ jakich słów używasz i co do siebie czujesz w danym momencie, jakie emocje wywołują w Tobie te słowa.


Kiedy już wejdziesz w ten stan, zaobserwuj go, zobacz jak się czujesz.


A teraz najlepsze…


Wyobraź sobie, że mówisz te słowa z tym samym oskarżycielskim i poniżającym tonem…


swojemu dziecku lub innej małej istocie, która gości w Twoim życiu.


Przerażające, prawda? Patrzysz temu małemu, bezbronnemu dziecku w oczy i z impulsywną złością mówisz mu, że jest słabe, bezwartościowe, że zawsze jest najgorsze, że objada się jak świnia dlatego jest grube, że jego dowcip który Ci właśnie opowiedział był żałosny i nie śmieszny.


Zobacz twarz tego dziecka kiedy mu to mówisz, poczuj jego ból, nierówny oddech, zachodzące łzami oczy, małą zaciśniętą pięść, strach, który go paraliżuje.


Smutny widok, prawda? Ciężko przełykasz ślinę i nagle zdajesz sobie sprawę, że to tylko ćwiczenie, UFFF! Całe szczęście nie było takiej sytuacji i nie zraniłeś tej małej istotki…


Czyżby?


Niestety i tu muszę Cię rozczarować. Za każdym razem kiedy prowadzisz wewnętrzny dialog i lecisz po sobie bez trzymanki, ranisz swoje wewnętrzne dziecko, część siebie, która jest głęboko w Tobie, która doświadczała i wchłaniała wiele życiowych sytuacji, które ją ukształtowały.


Denerwujesz się na siebie, mówiąc, że nic Ci się nie udaje, że jesteś słaby i się wszystkiego boisz. Nie zastanawia Cię skąd biorą się te cechy?


Może kiedy miałeś 5 lat, chciałeś podzielić się się z rodzicami śmiesznym dźwiękiem lub miną i zostałeś skrytykowany słowami “nie wydurniaj się tak”.


Może w wieku 6 lat, z powodu swojej krzepkiej budowy ciała, słyszałeś od kolegów, że jesteś gruby.


Może kiedy miałeś 7 lat Twój rysunek domu i rodziny zajął ostatnie miejsce w szkolnym konkursie, upewniając Cię w tym, że Twoje miejsce jest na końcu.


Niezależnie przez co przeszedłeś i czego doświadczyłeś. Chcę żebyś to sobie wyraźnie zobrazował, że krzywdzisz siebie z okresu dzieciństwa.


Zadaj sobie pytanie: Jakim rodzicem dla siebie jestem?


Czy gdyby przyszło do Ciebie Twoje dziecko i oznajmiło ze łzami w oczach, że jego rysunek zajął ostatnie miejsce w konkursie, to czy usłyszałoby od Ciebie: “Widzisz? Zawsze jesteś najgorszy i nic nie potrafisz zrobić porządnie” - przecież to absurd! Już mnie to boli w momencie samego pisania. Dlatego tak istotne jest żeby dać sobie zrozumienia, miłość i akceptację niczym dojrzały rodzic.


Wracając do utożsamiania się z wojownikiem i walce ze sobą. Proponuję trochę inne podejście, kiedy zaczynasz rozmowę ze sobą i czujesz, że jest to dla Ciebie ciężki temat, postaw się pierw w roli rodzica. Wyjdź z nastawieniem chęci pomocy i wsparcia, a zobaczysz ile ulgi i zaufania do siebie zyskujesz. Nie widzisz już siebie jako wroga, nie sabotujesz swojej osoby, ale jesteś dla siebie wsparciem, dzięki czemu możesz podejmować odważniejsze decyzję i stawiać czoło wyzwaniom. W jakiej sytuacji byś się nie znajdował to wiesz, że masz to wsparcie. Wsparcie rodzica, który zawsze był, jest i będzie w Tobie.


Już nie jesteś sam.


Post ten jest wyłącznie wstępem i wyjaśnieniem zagadnienia wewnętrznego dziecka. Metody pracy, będą opisane w kolejnych publikacjach.


1 wyświetlenia0 komentarz

Formularz subskrypcji

©2020 by BIALKOWSKY. Stworzone przez Ciechanowsky.