Szukaj
  • Bartek Białkowski

Rozwój na skróty

Pisałem już wcześniej o tym, jak zejście do swojej “piwnicy” i odkrycie swoich słabości różni się od oczekiwań, które mamy zaczynając odkrywanie samych siebie. Dzisiaj chciałbym skupić się na tym, jak łatwo jest popaść w pułapkę obietnic, które są nam serwowane w różnych kursach, artykułach czy nowoczesnych metodach. Przez cały etap poszukiwań w którym byłem i w którym prawdopodobnie spędzę resztę swojego życia, wyklarowały mi się pewne perspektywy. Paradoksalnie to co najbardziej oczywiste, zajmuje najwięcej czasu do zrozumienia.


Pamiętam, jak jeszcze niedawno spędzałem w swoim pokoju większość swojego życia, siedząc w pozycji lotosu i skupiając swoją uwagę na oddechu. Połykałem kolejne to poradniki, księgi i warsztaty, wiecznie głodny nowej wiedzy.


Im więcej czytałem tym większej satysfakcji i dumy nabierałem. Byłem święcie przekonany, że jestem w stanie ze swoją zdobytą wiedzą wpłynąć na miliony ludzi i przekazać im dobrą nowinę. Jednak był jeden problem, który powtarzał się za każdym razem, schemat, którego nie mogłem przełamać.


Mianowicie za każdym razem, kiedy wychodziłem już do ludzi, zderzałem się ze ścianą rzeczywistości. Moje myśli nie były już tak klarowne jak w 30 minucie medytacji, moja pewność siebie sypała się w konfrontacji z zewnętrznymi sytuacjami. Czułem się jak dziecko, które zostało obnażone przed światem i które jak najszybciej chce wrócić do swojego pokoju w którym może być kim chce.


Mówi się, że jeżeli uderzasz głową w ścianę to nie możesz się dziwić, że boli Cię głowa.

Coś w tym jest, jednak jeżeli wierzysz, że z Twoją głową jest wszystko okej, a to ściana powinna się zmienić w puchową poduszkę, to możesz sobie w pewnym momencie roztrzaskać łeb na kawałki, dalej nie rozumiejąc co się wydarzyło.


Tak samo jest z rozwojem osobistym, duchowym czy jaki tam sobie jeszcze wymarzysz.

Jeżeli zaczynasz naginać rzeczywistość w swojej głowie, udając, że nic poza Twoimi przekonaniami nie istnieje, szybko sobie rozbijesz łeb.


Dlatego też cała teoria i to co odkrywamy powinno iść w parze z praktyką i działaniem. Już śpieszę z przykładami…


Jeżeli wyczytałaś o tym, że aby wyzwolić się z cierpienia należy wybaczyć. Zrób to. Wybacz każdemu, poczuj te emocje w sobie. Nie jest wyczynem wybaczyć koleżance, która w gimnazjum odbiła Ci chłopaka, tak tego słodkiego Wojtka z 2b z grzywką zaczesaną na prawą stronę. Zapewne już nawet o nim nie pamiętasz i z dumą do samej siebie i poczuciem wyższości mówisz: “Wybaczam, nie jestem już zła na Kaśkę”. Brawo.


Teraz pójdźmy o krok do przodu, z jaką łatwością i szczerością przyjdzie Ci wybaczyć kobiecie, która równo 2 tygodnie temu, dzień przed Twoją 10 rocznicą ślubu zadzwoniła do Ciebie oznajmiając Ci, że jest z Twoim mężem w ciąży.

Zastygasz w miejscu, nie wiesz czy Ci się przesłyszało czy to głupi żart. Spoglądasz w bok i widzisz swojego męża, który z lekko spuszczoną głową stoi na końcu salonu, a obok niego dwie duże walizki. Widzisz w jego oczach, że doskonale wie z kim właśnie rozmawiałaś. Oznajmia Ci, że jest mu przykro, że tak musiało się to skończyć, ale na pocieszenie dodaje:


“Wierzę, że też w końcu poznasz kogoś kogo pokochasz”


Zamyka za sobą drzwi, a chwilę po tym do pokoju wbiega dwójka Twoich dzieci, pytając gdzie tata wyjeżdża i kiedy wróci.


Ahhh, jak teraz proste jest przebaczenie? Czy naprawdę możesz szczerze powiedzieć, że to akceptujesz i rozumiesz? Przecież mowa tutaj o bezgranicznej miłości i przebaczeniu.


Powiem Ci coś, nie wiń siebie za swoją reakcję. Jest Twoja, jest szczera, tłumienie jej nic nie da. Problemem mogą być oczekiwania. Oczekiwanie tego, że nie powinnaś teraz czuć bólu i złości, bo tak właśnie mają ludzie oświeceni, a przynajmniej tak Ci się wydaje.


Absolutnie nie miałem na celu powyższym przykładem udowodnić Ci, że jesteś słaby/słaba i że masz za sobą wyłącznie stracone lata w swoim rozwoju z którego byłaś tak dumna/dumny.


Chcę Ci wyłącznie pokazać, że wiedza, która przyszła do Ciebie w medytacji, z książki czy od guru ma swoją wartość wtedy gdy przestaje być tylko wiedzą, a staje się również czynem. Popatrz na swoją drogę jak na maraton a nie sprint. Zobacz ile się zmieniło od ostatnich 2 lat.


Nie oczekuj, że weźmiesz cały ból tego świata na swoje barki, podziękuj sobie, że jesteś dziś w stanie udźwignąć więcej niż 2 lata temu, to jest właśnie Twój wzrost, Twój rozwój.


Pochłaniając wiele książek i mądrości od innych ludzi można wpaść w takie poczucie, że nie robi się wystarczająco, że nie idzie się do przodu.


“Przecież ta autorka jest już tak wysoko, czemu mnie to dalej boli?!”


Może ta autorka pracowała nad tym już 10 lat? Może nie była aż tak przywiązana do swojego partnera jak ty? Może nic ich więcej nie łączyło oprócz mieszkania razem?


Tego nie wiem, ale jedno jest pewne, że nie ma identycznej sytuacji jak Twoja i rozpatrywanie jej przez pryzmat porównywania do sytuacji innych jest bezcelowe.


Zatem nie patrz wyłącznie gdzie chcesz być, ale zauważ gdzie jesteś i ile już zrozumiałeś. Doceń to, właśnie dzięki temu zobaczysz, że jest to proces i mimo to, że nie jesteś w stanie wybaczyć komuś dzisiaj, wiesz, że jest to kwestia czasu.


Szczerze uważam, że przełamanie swoich słabości w praktyce, wyjście do ludzi i narażenie się na krytykę i odrzucenie, tworzy stabilniejsze fundamenty niż przeczytanie 10 książek w tym temacie i odłożenie ich na bok.


Nikt nie jest w stanie Ci powiedzieć co dokładnie poczujesz kiedy zrobisz taki czy inny ruch. Jednak poprzez działanie, szybko przekonasz się co czujesz i w jakim kierunku chcesz pokierować swoją uwagę.


Życzę Ci drogi czytelniku, abyś odnalazł w sobie odwagę i zrobił ten pierwszy, najważniejszy krok,


B


1 wyświetlenia0 komentarz

Formularz subskrypcji

©2020 by BIALKOWSKY. Stworzone przez Ciechanowsky.